Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 marca 2015

Gra w kolory - żółty, egzotyczny koktajl.




     Kolejny zdrowy koktajl, tym razem żółty, choć na zdjęciach wygląda bardziej na biały :-)   Punkty wspólne z poprzednią propozycja to maślanka, która jest podstawą większości moich koktajli i otręby owsiane, które warto jeść codziennie między innymi ze względu na dużą zawartość błonnika.

wtorek, 2 września 2014

Niepoprawne politycznie ciasto - murzynek :-)


   Przepis na szybkie, pyszne ciasto. Nie jest to modne teraz brownie, a staromodny murzynek. Mimo, że dzisiaj nazwa ta ma dość kontrowersyjny wydźwięk, to w czasach mojego dzieciństwa nikt nie kojarzył nazwy z czymś obraźliwym, a  każdemu z nas na słowo murzynek ciekła ślinka :-)

piątek, 15 sierpnia 2014

Letnie tiramisu.


   Tiramisu to jeden z moich ulubionych deserów- dzisiaj przedstawiam Wam wariację na jego temat. Ta wersja została zainspirowana przepisem Jamiego Oliviera ale jak zwykle nie jest to dokładne odwzorowanie.  Letnia wersja nie zawiera jajek ani śmietany, za to mnóstwo owoców. Zamiast kawy sok owocowy, a likier kawowy ( amaretto lub rum) likierem owocowym.

czwartek, 10 lipca 2014

Letni koktajl.


Letni czas nas rozpieszcza mnogością świeżych owoców i warzyw. Czas ten przypadł na moją ciąże i cukrzycę ciążową, przez co niestety musiałam uważać na owoce jakie jem (owoce zawierają cukry proste, które nie są wskazane w cukrzycy). Udało mi się jednak skorzystać z truskawek z własnego ogrodu, które przerabiałam na pyszny koktajl, niepodnoszący mi poziomu cukru. Oczywiście żeby był bardziej pełnowartościowy urozmaiciłam go nieco...

piątek, 16 maja 2014

Ekspresowy, egzotyczny deser z nutą polskiego aromatu.



   Dzisiejszy przepis powstał, jak to zwykle bywa, z potrzeby chwili. Goście w drzwiach, a w moich szafkach pustka. Znalazłam parę owoców, jogurt i jedno malutkie opakowanie sorbetu. Okazało się, że to wystarczy żeby ekspresowo stworzyć fajny deser i  zaraz potem wraz z gośćmi cieszyć się jego smakiem, siedząc na kocyku pod pachnącym kwitnącymi bzami drzewem.

sobota, 29 marca 2014

Nietypowy deser- sernik na zimno z makaronem.


   Kiedy dostałam paczkę makaronów od omnomnom i dowiedziałam się o konkursie pomyślałam, że jest on stworzony dla mnie bo jestem wielkim makaronożercą.  Potem jednak odrzucałam każdy pomysł na danie bo wydawał mi sie zbyt oczywisty i oklepany, aż został tylko jeden czyli taka unowocześniona wersja smaku mojego dzieciństwa - sera z makaronem. Kilka miesięcy temu natknęłam się w jednej z kulinarnych gazet na przepis, który był dla mnie inspiracją przy tworzeniu tego dania ale jak to u mnie przeszedł gruntowną przemianę. Ten sernik jest bardzo szybki (pomijam czas tężenia) i prosty w wykonaniu. Polecam.



Składniki:

1 kg serka twarogowego mielonego ( gotowy ser na serniki),
2 galaretki cytrynowe,
1 opakowanie makaronu omnomnom,
około 1/2 kg owoców, u mnie mieszanka malin, porzeczek i borówek amerykańskich.

Przygotowanie:
 Makaron gotujemy al dente i po odcedzeniu układamy na dnie tortownicy, uprzednio wyłożonej folią spożywczą. Galaretki rozpuszczamy w szklance wody i po przestygnięciu miksujemy dokładnie z serem. na makaron wylewamy 3/4 masy serowej , czekamy aż stężej tak, żeby owoce się nie zapadły głębiej i  układamy  większość owoców. Zalewamy pozostałą masą. Po zastygnięciu dekorujemy owocami. Wkładami do lodówki na kilka godzin. Smacznego.



Fusion  w kolorach #omnomnom

czwartek, 27 marca 2014

Gofry na zdrowe śniadanie.


   Dzisiejszy post powstał w ramach akcji Śniadanie Tymbark. Pomysł został zainspirowany przepisem na omlet z bananem, który znalazłam na fanpage Ewy Chodakowskiej.

czwartek, 16 stycznia 2014

Czekoladowa wariacja muffinowa.


Jak już wiadomo od dawna jestem mega fanką muffin i babeczek wszelkiego rodzaju. Zresztą nie tylko ja, ale też moi domownicy za nimi przepadają. Żeby nie były to zawsze te same, ciągle szukam i próbuję nowych przepisów.

środa, 11 września 2013

Czekośliwka.


   Mało w tym roku było na blogu przepisów na przetwory, co nie oznacza, że takowych nie robiłam. Wiele pomysłów na zimowe zapasy, z których korzystałam tego lata pokazałam już czytelnikom bloga w tamtym roku ale mam jeszcze kilka w zanadrzu. Ten dzisiejszy został zainspirowany przepisami z wielu bogów kulinarnych,  po małych modyfikacjach receptury postanowiłam zrobić domową nutellę, bo tak nazwali czekośliwkę domownicy. Przygotowanie jest naprawdę proste - wymaga tylko trochę cierpliwości, a efekt rewelacyjny. Polecam.



Składniki:

1 kg śliwek węgierek,
około 1/2 kg cukru,
sok z cytryny,
1 tabliczka czekolady gorzkiej dobrej jakości (100 gram),
ewentualnie 3 łyżki kakao.

Przygotowanie:

   Do rondla z grubym dnem wrzucamy wydrylowane śliwki oraz cukier. Smażymy przez około 2 godziny, aż do rozpadnięcia się owoców i zgęstnienia powideł. Ilość cukru zależy od indywidualnego smaku i kwaskowatości śliwek. Nadal trzymając rondel na małym ogniu dodajemy sok z cytryny oraz czekoladę i kakao. Mieszając, smażymy aż do rozpuszczenia czekolady i połączenia składników. Przekładamy czekośliwkę gorącą do wyparzonych słoików. Gotowe.


wtorek, 3 września 2013

środa, 21 sierpnia 2013

Crumble.



 Ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo intensywne, w związku z tym nie udzielałam się wirtualnie ale w ostatni weekend zrobiłyśmy z Lulą sporo zdjęć i będę nadrabiać blogowe zaległości, u nas jak i w czytaniu postów zaprzyjaźnionych blogerów. 

piątek, 16 sierpnia 2013

klasyczna panna cotta w nowym wcieleniu



Lato... uwielbiam, ale nie ze względu na wysokie temperatury, lecz na obfitość owoców i warzyw zarówno w ogrodzie jak i na sklepowych półkach, gdzie kuszą swą niską ceną w sam raz do przetworów. Po udanym urlopie w Bieszczadach czas na pierwszy zbiór malin.

wtorek, 30 lipca 2013

Kruche ciasto z wiśniami


Wiśniowa nalewka już się robi w ciemnym i chłodnym miejscu, a teraz czas na wykorzystanie pozostałych wiśni. Kupiłam wyjątkowo piękne i smaczne okazy, postanowiłam coś upiec.

czwartek, 18 lipca 2013

poniedziałek, 15 lipca 2013

Tarta z truskawkami


Sezon truskawkowy powoli dobiega ku końcowi, a u nas ze względu na problemy techniczne nie pojawił się ostatnimi czasy żaden przepis z tymi pysznymi owocami. Oczywiście już naprawiamy swój błąd. Serwujemy pyszną tartę z truskawkami, a w niej wspaniałę połączenie truskawek, czekolady i bitej śmietany. W tarcie wykorzystałam oczwiście truskawki z własnego ogrodu. Przepis wykorzystałam z cudownego blogu bistromama, gdy tylko się ukazał wiedziałam, że to będzie ciasto często goszczące na naszym stole. 

wtorek, 20 listopada 2012

Szarlotka


Dzisiaj serwuje klasykę do kawy czyli pyszną szarlotkę zaczerpniętą z bloga Dorotus.
 Szarlotka to moje ulubione ciasto dlatego nie mogło go tutaj zabraknąć, szczególnie jesienią, gdy jabłka są najlepsze. Ciasto jest kruche, delikatne, a jabłka mięciutkie.



Składniki: (proporcje na blaszkę do tarty o średnicy 25cm)
- 250 g mąki (oryginalny przepis mówi o krupczatce, ale akurat nie miałam więc użyłam zwykłej)
- ok. 150 g masła lub margaryny
- 1/3 szklanki cukru pudru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 żółtko
- 1 kopiata łyżka śmietany 18%

Do części jabłkowej:
- 1,5 kg jabłek
- cynamon (2-3 łyżeczki)
- cukier (zależy czy jabłka są kwaśne)
- bułka tarta

Przygotowanie:
Ze składników wyrabiamy ciasto, czyli najpierw usypujemy kopczyk z sypkich produktów, do środka dodajemy pokrojoną w kostkę margarynę, żółtko i śmietanę. Wszystko razem drobno siekamy i wyrabiamy. Przy kruchym cieście należy pamiętać aby składniki były z lodówki.
Wyrobione ciasto dzielimy 1/3 ciasta wkładamy do lodówki lub zamrażalki. 2/3 ciasta wykładamy formę, nakłuwamy i wkładamy do lodówki na ok. pół godziny ( trochę mi się spieszyło więc pominęłam ten fragment). Następnie ciasto wkładamy na ok. 10-15 min do piekarnika rozgrzanego do 160-180 stopni.
W tym samym czasie obieramy jabłka i siekamy na plasterki robotem lub tarką. Pokrojone jabłka mieszamy z cukrem i cynamonem. Gdy wyciągniemy ciasto z piekarnika, posypujemy bułką tartą, (żeby wsiąkła sok
z jabłek) i wykładamy równomiernie jabłka. Na wierzch należy zetrzeć pozostałą część ciasta z zamrażalki. 
Wszystko wkładamy do piekarnika i pieczemy w temperaturze 160 stopni przez 1,5 godziny pilnując, żeby nie spiekł się z góry (ja pod koniec pieczenia położyłam papier śniadaniowy na górę).
Smacznego
LuLa



Na koniec Przypominamy o naszym CANDY:)


poniedziałek, 12 listopada 2012

Ciasteczka budyniowe




Dzisiaj kolejna porcja słodkości mająca dla mnie wartość sentymentalną. 
Zapraszam więc na kawę i ciasteczka budyniowe.


Pewnego jesiennego wieczoru naszło mnie na sentymentalne wspominki jakie to smaki pamiętam z dzieciństwa. Te właśnie ciastka to mój zapomniany rarytas. Uwielbiałam towarzyszyć mamie podczas wyrabiania ciasta i wykrawania kształtu za pomocą szklanki. Korzystając z odrobiny czasu wolnego postanowiłam przygotować ciastka, oczywiście z asystą Wojtula. Babranie się w mące to nie lada frajda nie tylko dla maluchów:)


Składniki na około 35-40 sztuk:
3 budynie bez cukru (waniliowe bądź śmietankowe)
3 żółtka
15 dag cukru pudru lub kryształu
18 dag margaryny (ja użyłam masło bo to akurat miałam)
30 dag mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
cukier waniliowy

Przygotowanie:
Usypać kopczyk z przesianej mąki, dodać cukier zwykły i cukier waniliowy oraz proszek do pieczenia. Na kopczyk należy wysypać budyń sypki. W kopczyku zrobić wgłębienie do którego dodać pokrojoną margarynę oraz żółtka. Całość wyrobić na gładkie ciasto. Rozwałkować na ok 3-4 mm. Wykrawać okrągłe kształty (ja użyłam literatkę), jedną partię całych, a drugą z dziurką w środku (np za pomocą wąskiego kieliszka). Piec w temperaturze 180 stopni przez ok 10-12 min. Całe ciastka posmarować dżemem lub konfiturą ( ja użyłam dżem morelowy) i przykryć ciastkiem z dziurką). Ciastka można posypać cukrem pudrem. Najlepsze są na drugi dzień. Lecz zarówno w czasach dzieciństwa jak i w moim domu ciasta znikają jeszcze w ten sam dzień:) Smacznego :)
LuLa





środa, 3 października 2012

Dżem dyniowo- pomarańczowy.


    Troszkę zaniedbałyśmy naszego bloga i jego czytelników z powodu ciągłego braku czasu. Ostatni weekend spędziłyśmy z Lulą i dość licznymi przedstawicielami naszej rodziny na  weselu w Biały Dunajcu. bawiłyśmy się świetnie, tańczyły i jadły same pyszności . Mimo, że wesele było ceperskie a nie góralskie to miałyśmy także okazję poprzyglądać się pięknym regionalnym strojom gości i najeść się  pysznych góralskich serów.Młoda pani wyglądała pięknie, w tym miejscu jeszcze raz wszystkiego najlepszego Tereniu i Grzesiu, a młody zabawiał wszystkie kobiety. 

Powrót do szarej rzeczywistości okazał się jednak dość bolesny i na jego osłodzenie słodka propozycja.

   Dżem powstał przez przypadek. Zebrałam ostatnie małe dynie z ogródka i zastanawiałam się nad ich wykorzystaniem. Miała powstać zupa krem, jednak przypomniałam sobie o widzianych na blogach przepisach na dżem z dyni z pomarańczą. I tak powstało kilka kolejnych słoików do zimowych zapasów.  Dżem robiłam bez jakiegoś szczególnego przepisu ale wyszedł pyszny. 


Składniki:

około 1,5 kg obranej i pozbawionej gniazd nasiennych dyni,
1 kg cukru żelującego brązowego,
3 pomarańcze,
łyżeczka proszkowanego imbiru,
łyżeczka przyprawy do deserów ( kardamon, cynamon, wanilia).

Przygotowanie:

  Pokrojoną w małe cząstki dynię zasypałam cukrem i wstawiłam w rondlu na mały ogień. W tym czasie sparzyłam pomarańcze i otarłam skórkę z dwóch, wrzucając ja do rondla. Z tychże dwóch pomarańczy wycisnęłam sok i również dodałam do dyni. Pozostałą pomarańcze pocięłam na plastry a każdy z plastrów na ćwiartki. Do rondla dodałam imbir i pozostałe przyprawy i gotowałam około godziny do momentu rozpadnięcia się dyni. Dodałam pomarańczę i dusiłam jeszcze kilka minut. Następnie przełożyłam do wypieczonych słoików, które odwróciłam do góry dnem i pozostawiłam tak na kilka godzin. Gotowe. Smacznego.

   A na koniec małe wyjaśnienie, na zdjęciach widzicie, nie jak mogłoby się wydawać gruszki ale dynię właśnie. Taka odmiana jest piękna niestety nie nadaje się do jedzenia. Pozdrawiam wszystkich jesiennie. 
Kats

czwartek, 20 września 2012

Wspólne gotowanie. Moja parafraza deseru eton mess.


   Już po raz drugi Martyncia z bloga smakiempisany.blogspot.com zaprosiła mnie do wspólnego gotowania. Poprzednio wszystko fajnie się udało i tym razem również przystąpiłam do akcji, czując się zaszczycona zaproszeniem koleżanki blogerki.  Tematem miał być deser z kiwi ale nie ciasto. Przygotowałam moją, nie ukrywajmy daleką od oryginału, wersję deseru eton mess, która gościła u mnie na stole, głównie z owocami jagodowymi, całe lato. Niestety nie wiem, kto jeszcze z nami gotuje dlatego nie umieszczam listy uczestników. 

   Na zakończenie moich wywodów dodam, że dzisiaj w niewielkim, jak na nasza rodzinę,  bo tylko 12 osobowym gronie świętowaliśmy ważne zdarzenie w moim życiu ale o tym, co to za  wydarzenie napiszę  za kilka tygodni, dzisiaj tylko powiem, że prezentowany deser + dobre wino musujące super sprawdziły się w roli umilaczy tego spotkania. A że było to spotkanie ad hoc, tym bardziej prostota i tempo wykonania deseru zostały przeze mnie docenione.


Składniki ( na 12 małych porcji):

7 dojrzałych kiwi,
2 opakowania duże jogurtu greckiego,
1 łyżka cukru pudru,
10 dag bezów,
opcjonalnie garść malin i kilka gałązek mięty.

Przygotowanie:

Obieramy kiwi i pokrojone w mniejsze cząstki wrzucamy do miski, a następnie blendujemy z cukrem pudrem. tak przygotowany mus wylewamy do przygotowanych naczyń, zostawiając około 1/5 w misce. Do każdego naczynia z musem dodajemy 2 łyzki jogurtu greckiego, a następnie posypujemy ta warstwę pokruszonymi bezikami. na to kładziemy po łyżeczce musu z kiwi oraz wsypujemy po kilka malin. na zakończenie dekorujemy listkami mięty. Podajemy. Pycha.



poniedziałek, 3 września 2012

Kisielowiec.




   Kolejny przepis, którego źródła nie znam a został mi przekazany przez koleżankę (dzięki Beatko)              "z grubsza". Ona oczywiście też zna pomysł od innych koleżanek czyli mamy kolejny klasyczny głuchy telefon, a na zdjęciach widać jego wyniki.  Dla mnie to ciasto jest idealne ze względu na fajny orzeźwiający smak. Mimo, iż po składnikach można by się spodziewać oszałamiającej słodyczy, to raczej nastawcie się na  kwaskowy posmak. Dzisiaj prezentuję wersję z owocami kiwi ale robiłam też z malinami i galaretką na wierzchu. Jak zwykle różne interpretacje mogą dać fajne efekty. 

Przepisu na biszkopt nie podaję, skorzystajcie ze swoich sprawdzonych lub mojego z przepisu na kukułkę. 


Składniki:
2 kisiele żółte np. cytrynowe
2 kisiele czerwone np. wiśniowe
1 kostka masła
2 galaretki żółta
1 galaretka czerwona
około 1/2 litra śmietany 30%
około 7 owoców kiwi

Przygotowanie:

Przygotowanie tego deseru rozpocznijcie od upieczenie biszkoptu, najlepiej dzień wcześniej. kolejny etap to zrobienia warstw kisielowych. Przygotowujemy kisiele czerwone zgodnie z opisem na opakowaniu, natychmiast po zestawieniu z ognia wsypujemy galaretkę czerwoną i intensywnie mieszamy, aż do jej rozpuszczenia i szybko dodajemy 1/2 kostki masła, również mieszając do rozpuszczenia. Tak przygotowana masę wylewamy na biszkopt. W taki sam sposób przygotowujemy masę żółtą, czekając jednak, aż poprzednia warstwa wystygnie. Na warstwie czerwonej układamy pokrojone w plastry kiwi i zalewamy masą żółtą. Wstawiamy do lodówki na około godzinę. W tym czasie przygotowujemy kolejną żółta galaretkę, rozpuszczając ją w szklance wody. Ubijamy śmietanę (w zależności od tego jak gruba warstwę chcemy uzyskać od 1/2 do 1 litra), dodając tężejącą galaretkę. Wylewamy na wcześniej przygotowane warstwy i wsadzamy do lodówki na co najmniej 3 godziny, a najlepiej na całą noc. Na wierzch ciasta można wylać koleją galaretkę, ja jednak posypałam je wiórkami z gorzkiej czekolady. Polecam jest naprawdę pyszne, szczególnie z dobrą kawą lub herbatą owocową.



Szukaj na tym blogu