Rzutem na taśmę biorę udział na danie inspirowane kuchnią szwajcarską. Przez długi czas szperałam i rozmyślałam co przygotować. Mimo, że pomysłów było wiele od rosti po super torty, stanęło na być może najbardziej banalnym, mianowicie na fondue. Danie to lubię i kojarzy mi się z beztroskim czasem studiów i podchodzenia do przepisów z przymrużeniem oka, a przede wszystkim przez pryzmat zawartości portfela. Stąd moje fondue nie zawierało serów szwajcarskich, a takie na jakie w danym momencie było nas stać lub akurat znajdowały się w lodówce.
