Maj to cudowny miesiąc. Wszystko wiosną jest piękne. Kwitnące kwiaty i drzewa, zieleń jest teraz najwspanialsza, a tęsknota za ciepłem, spotkaniami w ogrodzie wreszcie jest zaspokojona. Z upływem czasu trochę powszednieją wieczorne ogniska i grillowanie, ale w maju jeszcze pachną świeżością.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 15 maja 2016
środa, 11 września 2013
Czekośliwka.
Mało w tym roku było na blogu przepisów na przetwory, co nie oznacza, że takowych nie robiłam. Wiele pomysłów na zimowe zapasy, z których korzystałam tego lata pokazałam już czytelnikom bloga w tamtym roku ale mam jeszcze kilka w zanadrzu. Ten dzisiejszy został zainspirowany przepisami z wielu bogów kulinarnych, po małych modyfikacjach receptury postanowiłam zrobić domową nutellę, bo tak nazwali czekośliwkę domownicy. Przygotowanie jest naprawdę proste - wymaga tylko trochę cierpliwości, a efekt rewelacyjny. Polecam.
Składniki:
1 kg śliwek węgierek,
około 1/2 kg cukru,
sok z cytryny,
1 tabliczka czekolady gorzkiej dobrej jakości (100 gram),
ewentualnie 3 łyżki kakao.
Przygotowanie:
Do rondla z grubym dnem wrzucamy wydrylowane śliwki oraz cukier. Smażymy przez około 2 godziny, aż do rozpadnięcia się owoców i zgęstnienia powideł. Ilość cukru zależy od indywidualnego smaku i kwaskowatości śliwek. Nadal trzymając rondel na małym ogniu dodajemy sok z cytryny oraz czekoladę i kakao. Mieszając, smażymy aż do rozpuszczenia czekolady i połączenia składników. Przekładamy czekośliwkę gorącą do wyparzonych słoików. Gotowe.
poniedziałek, 13 maja 2013
Wiosenna zupa szczawiowa.
Po serii słodkości przyszedł czas na zupę. I to jaka , pełna słońca i wiosennego powietrza. Uwielbiam takie zupy wiosenne,podobnie jak wszyscy moi domownicy, zatem jak tylko w ogrodzie pojawi się szczaw to gotujemy. Niedługo botwinka i koperkowa tez zagoszczą na naszym stole mniam. Moja wersja jest bardzo prosta w przygotowaniu i uboga w składniki ale taką właśnie lubimy. Zupę przygotowujemy na wodzie, a nie na wywarze jarzynowym czy mięsnym. Jak mówi moja babcia żadnej bieda zupy, a do takich zalicza się szczawiowa, nie przygotowywano na rosole, co więcej nawet śmietana, z której ja nie rezygnuję, to był luksus (lepiej było ją sprzedać niż podać rodzinie na obiad). Uznałam więc, że nasza zupa jest przygotowywana tradycyjnie ;-) - z wyjątkiem dodatku soku z cytryny.
Składniki:
- duży pęczek liści szczawiu,
- około 3 litrów wody,
- 200 ml śmietany 30 %,
- sól, pieprz,
- łyżka soku z cytryny
- łyżka masła,
- ewentualnie 2 łyżki wody z kiszenia ogórków
Przygotowanie:
Liście szczawiu dokładnie myjemy, obieramy ze zdrewniałych łodyżek i siekamy. Smażymy kilka minut na maśle. Zalewamy wodą, przyprawiamy sola i pieprzem. W zależności od tego jak bardzo kwaśną zupę lubimy (ja bardzo kwaśną) możemy dodać sok cytrynowy i/lub wodę z kiszenia ogórków. Zagotowujemy, dodajemy śmietanę. Podajemy z jajkiem. Smacznego.
sobota, 4 sierpnia 2012
Bundz - odsłona druga, z sosem czerśniowo- pomidorowym.
Jak już pewnie wszyscy zdążyli zauważyć, uwielbiam wszelkie sery, a bundz plasuje się na szczycie tych najulubieńszych. Tym razem podałam go z sosem inspirowanym przepisem Pani Asi z kwestii smaku. Mój przepis został zmodyfikowany ze względu na składniki, które miałam w domu i którymi zastąpiłam te brakujące. Polecam ten sos szczególnie. Jest świetny w różnych połączeniach (stał się moim ulubionym dodatkiem na kanapkach), wyborny na ciepło jak i na zimno. Można go przechowywać kilka tygodni w lodówce.
3 duże pomidory,
2 garści wydrylowanych czereśni,
łyżeczka ostrej pasty paprykowej,
średnia cebula,
oliwa,
ocet balsamiczny,
szczypta cukru, sól, pieprz
Przygotowanie:
Na rozgrzaną oliwę wrzucamy posiekaną drobno cebulę, a po jej zeszkleniu drobno pokrojone, uprzednio obrane pomidory. Dusimy chwilę i dodajemy czereśnie. Po kilku minutach dodajemy łyżkę octu balsamicznego, szczyptę cukru, pastę paprykową oraz sól i pieprz do smaku. Dusimy kilkanaście minut aż do uzyskania gęstego sosu z kawałkami owoców i pomidorów. Smacznego.
Zdjęcia do dzisiejszego posta pozwoliły tez zaprezentować naszą wygraną w konkursie Pudliszek. Super naczynia pozwalające serwować przekąski i inne dania w różnych wariantach. jest bardzo zadowolona z nagrody, nie tylko ze względu na samą satysfakcję z wygranej ale także na użyteczność tych naczyń. Wielokrotnie już gościły na moim stole podczas ogrodowych imprez.
poniedziałek, 30 lipca 2012
Hit ostatnich tygodni - pasta z wędzonej makreli.
W ciągu ostatnich kilku tygodni ta pasta pojawia się u mnie w domu notorycznie. Wypatrzyłam ja w programie Jamiego Olivera o kuchni Wielkiej Brytanii i odkąd wypróbowałam po raz pierwszy stała się naszym rodzinnym hitem. Oprócz smaku, który przypadł do gustu wszystkim domownikom, jej zalety to przede wszystkim łatwość wykonania oraz cena i dostępność wszystkich składników. Nam pasta najlepiej smakuje na pieczonym przez moja mamę, chlebem wieloziarnistym.
Składniki:
1 opakowanie serka kremowego,
1 średniej wielkości wędzona makrela,
sok z jednej cytryny,
kilka łyżek startego chrzanu (używam kupionego w słoiczku),
sól, pieprz,
natka pietruszki.
Wykonanie:
Makrele obieramy z ości i skóry, miksujemy razem z pozostałymi składnikami i ... gotowe.
Uwaga:
- Uważajcie na sok z cytryny, nie tylko zmienia smak ale także konsystencję pasty. ja dodaje odrobinę mniej niż proponuje autor przepisu, gdyż nie lubię bardzo rzadkiej pasty.
- Proponuje dodać natkę na koniec, drobno posiekaną i delikatnie wymieszać. Dodana do pasty przed miksowanie zmieni jej kolor na lekko zielonkawy, co moim zdaniem nie wygląda apetycznie.
SMACZNEGO
Na koniec jeszcze tylko słów kilka o zdjęciach, a bardziej o tle na którym widoczne jest danie. Jest to nasza przydomowa studnia. Cieszymy się z niej podwójnie, upiększa nam ogród, a to za sprawą stylowej drewnianej obudowy, a poza tym dostarcza wyjątkowo czystej wody.
środa, 4 lipca 2012
Dary lata.
Dzisiejszy post to właściwie zapowiedź tematyki, która z pewnością będzie przewijała się w kolejnych. To co widzicie na zdjęciu to tylko część moich ostatnich ogrodowych zbiorów.
Muszę uczciwie przyznać, że mój wysiłek ogranicza się do zakupu nasion lub sadzonek, a potem do zbiorów. Tym wszystkim, co pomiędzy czyli zasadzeniem roślin, podlewaniem, pieleniem i ogólnie dbaniem o rośliny, zajmuje się moja babcia.
W tym roku mamy szczególnie dużo wszelkich salat, szpinaku, rukoli, dymki oraz rzodkiewki. Niedługo rozpoczniemy zbiory ogórków, pomidorów (wczoraj już zerwałam pierwszego czerwonego), cukinii oraz bobu. Cały czas korzystam także z naszego zielnika, a w nim bazylia, oregano, szałwia, mięta, trawa cytrynowa, oczywiście koperek i pietruszka. Do tego dochodzą owoce te z ogrodu (porzeczki, maliny) i te z lasu (jagody).
Morał całego postu jest taki, że jeśli chcecie zjeść pysznie i tanio w lecie, sami uprawiajcie ogród. Jeśli to nie jest możliwe, to każda namiastka także jest super i daje dużo radości, przez lata mieszkania w bloku na parapecie miałam zielnik
Pozdrawiam zielono.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





