Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kanapki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kanapki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Kanapeczki koktajlowe.



   Kanapki to nieodzowny element wielu spotkań towarzyskich. Bardzo lubię dobry chleb z różnorodnymi dodatkami. W wersji imprezowej wybieram raczej formę malutkich kanapek, na których układam niewiele składników ale dobrze do siebie dopasowanych. Takie koktajlowe kanapeczki świetnie wpisują się w trwający karnawał, który powinien kojarzyć nam się z fajnymi imprezami w gronie osób, z którymi dobrze się bawimy. Poniżej podaję tylko przykładowe zestawienia smaków, które zastosowałam w swojej przekąsce. Wykorzystajcie własne sprawdzone pomysły, ale eksperymentujcie też z nowymi smakami i bawcie się formą. Część moich kanapek przygotowałam wycinając z kromek pieczywa kształt kwiatka foremką do ciastek, inne to trójkąty, a kolejne są okrągłe.

poniedziałek, 23 września 2013

Przecier z papryki i cukini


Jesień za pasem więc czas na kolejne magazynowanie zapasów na zimę. Tym razem czas na przecier cukiniowo- paprykowy, jest świetną alternatywą dla ketchupu czy przecieru pomidorowego. Przygotowanie jest proste i średnio czasochłonne.

środa, 11 września 2013

Czekośliwka.


   Mało w tym roku było na blogu przepisów na przetwory, co nie oznacza, że takowych nie robiłam. Wiele pomysłów na zimowe zapasy, z których korzystałam tego lata pokazałam już czytelnikom bloga w tamtym roku ale mam jeszcze kilka w zanadrzu. Ten dzisiejszy został zainspirowany przepisami z wielu bogów kulinarnych,  po małych modyfikacjach receptury postanowiłam zrobić domową nutellę, bo tak nazwali czekośliwkę domownicy. Przygotowanie jest naprawdę proste - wymaga tylko trochę cierpliwości, a efekt rewelacyjny. Polecam.



Składniki:

1 kg śliwek węgierek,
około 1/2 kg cukru,
sok z cytryny,
1 tabliczka czekolady gorzkiej dobrej jakości (100 gram),
ewentualnie 3 łyżki kakao.

Przygotowanie:

   Do rondla z grubym dnem wrzucamy wydrylowane śliwki oraz cukier. Smażymy przez około 2 godziny, aż do rozpadnięcia się owoców i zgęstnienia powideł. Ilość cukru zależy od indywidualnego smaku i kwaskowatości śliwek. Nadal trzymając rondel na małym ogniu dodajemy sok z cytryny oraz czekoladę i kakao. Mieszając, smażymy aż do rozpuszczenia czekolady i połączenia składników. Przekładamy czekośliwkę gorącą do wyparzonych słoików. Gotowe.


wtorek, 9 kwietnia 2013

Fajne śniadanie fit i parę słów o moim odchudzaniu.

   Długo nosiłam się z napisaniem tego posta. Nie byłam do końca przekonana o tym, czy powinnam pisać o swojej akcji "wiosenne odchudzanie" ponieważ nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, a poza tym już wiele razy chudłam a .... potem wracałam do mojej zbyt dużej wagi ;-(  Doszłam jednak do wniosku, że jeśli napiszę o tym tutaj to być może kogoś zmotywuję, a poza tym będę się czuła zobligowana do kontynuowania mojego odchudzania. 

  Zaznaczam, że przepisy które będą pojawiać się na blogu nie będą tylko dietetyczne, a odchudzanie  nie stanie się tematem przewodnim.

   Zaczęłam kilka tygodni temu od diety Dukana, ale szybko doszłam do wniosku, że nie jest to dieta najzdrowsza dla mnie. Decydujące jednak było to, że jest ona bardzo  monotonna i dla takiego łakomczucha jak ja na dłuższa metę nieznośna.  Muszę jednak przyznać, że najwięcej kilogramów straciłam w ciągu miesiąca diety Dukana. Moja akcja trwa już szósty tydzień, w tym czasie udało mi schudnąć około 10 kg.  

   Bliższe szczegóły dotyczące mojej diety i całego programu fit w kolejnych postach, a dzisiaj pomysł na śniadanie dające dużo energii. Składa się ono z kromki chleba pełnoziarnistego z dodatkiem siemienia lnianego posmarowanego serkiem kremowym z obniżoną zawartością tłuszczu, do którego dodałam kilka rodzynek, suszonych śliwek oraz posiekane migdały. Śniadanie nie jest mało kaloryczne, ale składa się ze składników potrzebnych naszemu organizmowi do aktywnego działania, a przecież przed nami cały dzień aktywności. Do tego czerwona herbata. Smacznie bardzo. Polecam.

Na koniec jeszcze jedna uwaga, te zdjęcia jak i kolejne w tym cyklu są robione przeze mnie telefonem i odbiegają znacznie od jakości zdjęć Luli, wybaczcie ale nie ma możliwości by moja współblogowiczka towarzyszyła mi w Zakopanym, a ja nie mam sprzętu i umiejętności Luli.



sobota, 6 kwietnia 2013

Zapiekanka z jajkiem


Gdzieś w internecie wyszperałam zdjęcie z jajkiem zapiekanym w chlebku, zdjęcie tak mnie urzekło, że postanowiłam spróbować (w końcu mówi się, że jemy oczami). Zapiekane bułeczki gościły dzisiaj na śniadanie :)
Przygotowanie takich bułeczek jest bardzo proste i szybkie.


Do przygotowania potrzebujemy: 
- bułka
- wędlina
- ser żółty
- jajko
- zielona pietruszka
- sól, pieprz

Przygotowanie:
Na początek odcinamy wierzch bułki, środek wydrążamy. Na dnie bułki ułożyłam wędlinę i ser na wierzch wybiłam delikatnie jajko, całość doprawiłam solą i pieprzem. Bułki zapiekałam w 200 stopniach do momentu ścięcia się jajka. Przed podaniem posypałam posiekaną zieloną pietruszką. Oczywiście kanapka może być wypełniona innymi produktami dobrymi do zapiekania, zależy od upodobania.
Smacznego
LuLa




poniedziałek, 24 września 2012

Piknik na Babiej Górze. Nietypowe kanapki z sodowych podpłomyków.


   
    Tydzień temu wraz z Lulą oraz jeszcze trzema innymi osobami wybraliśmy się na wycieczkę, celem było zdobycie szczytu Babiej Góry. Nie ukrywam, że moja kondycja okazała się ledwie wystarczająca na pokonanie tej drogi. Niemniej było wspaniale, dzięki towarzystwu fajnych ludzi (dziękujemy Marzence, jej tacie i naszemu kierowcy Piotrkowi) oraz pięknych widoków, choć czasem zamglonych. W drodze, jak na dzielne blogerki kulinarne przystało, zorganizowałyśmy mały piknik, z którego zdjęcia prezentujemy dzisiaj. 


   Główną atrakcją na naszym plenerowym posiłku były kanapki. Troszkę nietypowe, gdyż zamiast chleba do ich przygotowania użyłam podpłomyków na sodzie. Sam przepis na te placki jest bardzo łatwy. Do 1/2 kg maki należy dodać czubata łyżeczkę sody oczyszczonej, szczyptę soli i tyle letniej wody aby uzyskać konsystencję ciasta pierogowego. Z tak przygotowanego ciasta formujemy placuszki i pieczemy bezpośrednio na płycie grzewczej pieca czyli " na blasze" . Jeśli nie macie pieca kuchennego opalanego drewnem, możecie zrobić te placki na suchej patelni. Dla mnie to symbol smaku z dzieciństwa, babcia robiła je tylko w soboty rano, a ja zajadałam  popijając zimnym mlekiem, za którym na ogół nie przepadam.

   Tym razem placki przekroiłam, posmarowałam masłem na którym ułożyłam liście jarmużu, który dumnie rośnie w naszym ogrodzie, na to plasterki żółtego sera, pokrojone piersi kurczaka, uduszone uprzednio w sosie sojowym, a na wierzchu plasterki gruszki.  Kanapki zjedliśmy, pogryzając pomidorkami, oczywiście tez z ogródka przydomowego. Jak dla mnie były pyszne, choć nie wszystkim pasuje słodki smak gruszek do kanapek. 


   Polecam gorąco wszelki spacery jesienne, a już szczególnie górskie wyprawy, nie zapomnijcie tylko o smakołykach na wzmocnie sił. Pozdrawiamy jesiennie.


Szukaj na tym blogu