środa, 11 września 2013

Czekośliwka.


   Mało w tym roku było na blogu przepisów na przetwory, co nie oznacza, że takowych nie robiłam. Wiele pomysłów na zimowe zapasy, z których korzystałam tego lata pokazałam już czytelnikom bloga w tamtym roku ale mam jeszcze kilka w zanadrzu. Ten dzisiejszy został zainspirowany przepisami z wielu bogów kulinarnych,  po małych modyfikacjach receptury postanowiłam zrobić domową nutellę, bo tak nazwali czekośliwkę domownicy. Przygotowanie jest naprawdę proste - wymaga tylko trochę cierpliwości, a efekt rewelacyjny. Polecam.



Składniki:

1 kg śliwek węgierek,
około 1/2 kg cukru,
sok z cytryny,
1 tabliczka czekolady gorzkiej dobrej jakości (100 gram),
ewentualnie 3 łyżki kakao.

Przygotowanie:

   Do rondla z grubym dnem wrzucamy wydrylowane śliwki oraz cukier. Smażymy przez około 2 godziny, aż do rozpadnięcia się owoców i zgęstnienia powideł. Ilość cukru zależy od indywidualnego smaku i kwaskowatości śliwek. Nadal trzymając rondel na małym ogniu dodajemy sok z cytryny oraz czekoladę i kakao. Mieszając, smażymy aż do rozpuszczenia czekolady i połączenia składników. Przekładamy czekośliwkę gorącą do wyparzonych słoików. Gotowe.


czwartek, 5 września 2013

Tradycyja w Krakowie.





 

   Dzisiejszym wpisem rozpoczynam zapowiadaną serie o ciekawych miejscach, zdarzeniach i osobach z okolic Krakowa i Zakopanego, z szczególnym naciskiem na to drugie miasto ;-) Na przekór pierwszy post o restauracji krakowskiej.

   Tradycyja mieści się w Kamienicy przy Rynku Głównym w Krakowie. Serwuje dania kuchni polskiej i włoskiej. Karta jest dość krótka i uwzględnia produkty sezonowe, co poczytuję za duży plus. W ciągu ostatnich kilku tygodni odwiedziłam go dwukrotnie. Po raz pierwszy z rodziną, a drugi z przyjaciółkami. W związku z pogodą i otoczeniem w czasie obu wizyt siedziałam nie wewnątrz restauracji, a w ogródku. Nie mogę zatem opisać dokładnie wnętrza gdyż widziałam go tylko przelotnie. Zrobiło na mnie całkiem fajne wrażenie ale tak jak wspomniałam jest to ocena bardzo powierzchowna.

    A teraz najważniejsze czyli rzecz o jedzeniu. Smakowało mi bardzo, podobnie jak i moim towarzyszom w trakcie obu wizyt. Z czystym sercem mogę polecić jedzone przez nas dania. Jako, że jak wiecie jestem mało mięsolubna za to uwielbiam makarony moim faworytem jest domowy makaron tagliatelle z kurczakiem i szpinakiem w aromacie trufli. Danie widoczne na pierwszym zdjęciu trafia w stu procentach w mój gust. Lekki, a zarazem bogaty w smak sos, makaron al dente i nic więcej nie potrzeba mi do szczęścia. Dodam jeszcze, że goście czekający na swoje zamówienia są częstowani chlebem i pastą z czarnych oliwek tapenadą, takie "czekadełko" świetnie komponowało się z moim makaronem. Wśród moich towarzyszy największy zachwyt wzbudziła potrawa widoczna na drugim zdjęciu czyli saltimbocca a la Romana czyli eskalopki cielęce (z szałwią oraz szynką parmeńską) na tagliatelle z pomidorkami cherry i sosem pesto. Jedliśmy także schab w sosie śliwkowym (polecam!) i golonkę. Tej ostatniej z oczywistych względów nie próbowałam jednak tata był zachwycony, a wierzcie mi to niezła rekomendacja.

   Na koniec desery i tutaj mam mieszane uczucia. Cudowny torcik malinowy, świetne lody, dobre tiramisu ale już sernik raczej przeciętny. Dodam tylko, że desery pochodzą z cukierni Wierzynka, mieszczącego się po sąsiedzku.

   Na koniec jeszcze jedna pochwała dotycząca bezalkoholowego drinka. Super, że pomyślano o kierowcach i stworzono fajne egzotyczne koktajle bez dodatku alkoholu. Mój faworyt to żar tropików. Co do cen to całkiem znośne choć nie bardzo niskie. Za obiad dla trzech osób z napojami i deserem zapłacicie około 200 zł.

   Ostatnie słowa będą o obsłudze, która jest na wysokim poziomie. W trakcie pierwszej wizyty obsługiwała na kelnerka, która średnio sobie radziła ale okazało się, że była 3 dzień i już więcej nie poproszono jej o przyjście do pracy, za to druga wizyta to uroczy, profesjonalny Pan Sławek ( pozdrawiam).





Podsumowując polecam, fajne miejsce i dobre jedzenie.

Następny post z serii będzie o Herbaciarni pod Złotą Łyżwą w Białce i o tym dlaczego warto być w Zakopanem podczas trwania Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich. Pozdrawiam.





wtorek, 3 września 2013

środa, 21 sierpnia 2013

Crumble.



 Ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo intensywne, w związku z tym nie udzielałam się wirtualnie ale w ostatni weekend zrobiłyśmy z Lulą sporo zdjęć i będę nadrabiać blogowe zaległości, u nas jak i w czytaniu postów zaprzyjaźnionych blogerów. 

piątek, 16 sierpnia 2013

klasyczna panna cotta w nowym wcieleniu



Lato... uwielbiam, ale nie ze względu na wysokie temperatury, lecz na obfitość owoców i warzyw zarówno w ogrodzie jak i na sklepowych półkach, gdzie kuszą swą niską ceną w sam raz do przetworów. Po udanym urlopie w Bieszczadach czas na pierwszy zbiór malin.

wtorek, 30 lipca 2013

Kruche ciasto z wiśniami


Wiśniowa nalewka już się robi w ciemnym i chłodnym miejscu, a teraz czas na wykorzystanie pozostałych wiśni. Kupiłam wyjątkowo piękne i smaczne okazy, postanowiłam coś upiec.

środa, 24 lipca 2013

Szukaj na tym blogu